Naśladownictwo produktu

Naśla­dow­nic­two pro­duk­tu, któ­re wpro­wa­dza klien­tów w błąd, może sta­no­wić czyn nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji. Taki rodzaj naśla­dow­nic­twa jest nazy­wa­ny „nie­wol­ni­czym naśla­dow­nic­twem”. Przed­się­bior­ca co do zasa­dy ma jed­nak moż­li­wość korzy­sta­nia z cech funk­cjo­nal­nych pro­duk­tów wytwo­rzo­nych przez innych przed­się­bior­ców. Ogól­nie ujmu­jąc, naśla­dow­nic­two jest co do zasa­dy upo­dab­nia­niem pro­duk­tu, two­rze­niem imi­ta­cji inne­go pro­duk­tu, któ­ra powie­la ogól­ną kon­cep­cję, zasa­dę wyko­rzy­sty­wa­nia dane­go pro­duk­tu. Jest to zja­wi­sko co do zasa­dy dozwo­lo­ne i potrzeb­ne, gdyż zakaz korzy­sta­nia z wszel­kich roz­wią­zań tech­nicz­nych dopro­wa­dził­by do sytu­acji, w któ­rej np. sprzę­ty użyt­ku domo­we­go mia­ły­by tyl­ko jed­ne­go pro­du­cen­ta, gdyż żaden inny przed­się­bior­ca nie mógł­by sko­rzy­stać roz­wią­za­nia doty­czą­ce­go np. czaj­ni­ka elek­trycz­ne­go do goto­wa­nia wody. Skut­kiem takiej sytu­acji był­by cał­ko­wi­ty mono­pol dane­go pro­du­cen­ta na okre­ślo­ne roz­wią­za­nie tech­nicz­ne.

W pew­nych warun­kach naśla­dow­nic­two może sta­no­wić jed­nak czyn nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji, pole­ga­ją­cy na przy­własz­cze­niu przez przed­się­bior­cę pro­duk­tu pocho­dzą­ce­go od inne­go przed­się­bior­cy. Czy­nem nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji jest bowiem naśla­do­wa­nie goto­we­go pro­duk­tu, pole­ga­ją­ce na tym, że za pomo­cą tech­nicz­nych środ­ków repro­duk­cji jest kopio­wa­na zewnętrz­na postać pro­duk­tu. Jeże­li takie dzia­ła­nie może wpro­wa­dzić klien­tów w błąd co do toż­sa­mo­ści pro­du­cen­ta lub pro­duk­tu wów­czas zosta­nie uzna­ne za czyn nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji. Jest to tzw. nie­wol­ni­cze naśla­dow­nic­two, któ­re­go cechą cha­rak­te­ry­stycz­ną jest takie odwzo­ro­wa­nie pro­duk­tu inne­go przed­się­bior­cy, że sko­pio­wa­nie zewnętrz­nej posta­ci pro­duk­tu powo­du­je, że prze­cięt­ny odbior­ca nie jest w sta­nie odróż­nić kopii od ory­gi­na­łu.

Nie jest jed­nak koniecz­ne, żeby pro­dukt naśla­du­ją­cy był iden­tycz­ny z ory­gi­na­łem, gdyż wystar­czy, że podo­bień­stwo będzie na tyle wyso­kie, że prze­cięt­ny nabyw­ca na pod­sta­wie ogól­ne­go i cało­ścio­we­go wra­że­nia nie odróż­ni tych pro­duk­tów (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w Pozna­niu z 18 maja 2006 r., I ACa 1449/05). Jed­nak­że jak zazna­cza się w lite­ra­tu­rze oraz w orzecz­nic­twie, naśla­dow­nic­two co do zasa­dy nie jest zja­wi­skiem nagan­nym, gdyż umoż­li­wia postęp, a ponad­to roz­wi­ja­nie i ulep­sza­nie każ­de­go pro­duk­tu leży w ogól­nym inte­re­sie (wyr. Sądu Naj­wyż­sze­go z 11 lip­ca 2002 r., I CKN 1319/00).

Przed­mio­tem naśla­dow­nic­twa może być przede wszyst­kim przed­miot mate­rial­ny, w odnie­sie­niu do cech wyglą­du, a więc kształ­tu, kolo­ru, spo­so­bu dzia­ła­nia, jeże­li sta­no­wią one zewnętrz­ną część takie­go pro­duk­tu. Nato­miast kwe­stia, czy zapach smak lub dźwięk może być przed­mio­tem nie­wol­ni­cze­go naśla­dow­nic­twa jest spor­ny w dok­try­nie (Nowiń­ska, Du Vall, Sro­czyń­ski oraz Mio­du­szew­ski uwa­ża­ją, że te cechy mają zdol­ność do bycia przed­mio­tem naśla­dow­nic­twa; odmien­nie: Poźniak-Nie­dziel­ska oraz Soł­ty­siń­ski).

Nale­ży pod­kre­ślić, że rów­nież samo opa­ko­wa­nie pro­duk­tu może być przed­mio­tem nie­wol­ni­cze­go naśla­dow­nic­twa, gdyż ma duże zna­cze­nie przy iden­ty­fi­ko­wa­niu pro­duk­tu i pro­du­cen­ta, nawet jeże­li rze­czy są pako­wa­ne dopie­ro przy zaku­pie. Wpro­wa­dzać w błąd może bowiem np. opa­ko­wa­nie przy­praw, któ­re przez ele­men­ty gra­ficz­ne, kształt lub kolor nawią­zu­ją do pro­duk­tu dzia­ła­ją­ce­go już na ryn­ku kon­ku­ren­ta, któ­ry jest zna­ny i roz­po­zna­wal­ny przez klien­tów. Wów­czas takie nie­przy­pad­ko­we podo­bień­stwo wska­zu­je na celo­we dzia­ła­nie naru­sza­ją­ce­go, któ­ry chciał prze­nieść na swój pro­dukt pozy­tyw­ne sko­ja­rze­nia, któ­re wią­za­ły się z pier­wo­wzo­rem opa­ko­wa­nia tego pro­duk­tu (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w Kato­wi­cach z 24.05.2998 r., V ACa 328/07).

Jed­nak­że war­to zauwa­żyć, że pro­duk­ty nie naby­wa­ne regu­lar­nie, któ­re cechu­ją się wyso­kim podo­bień­stwem mogą nie sko­rzy­stać z ochro­ny przed naśla­dow­nic­twem. Brak ochro­ny w takim zakre­sie wyni­ka z oko­licz­no­ści, że kon­su­ment doko­nu­je takie­go zaku­pu z więk­szym pozio­mem uwa­gi i wni­kli­wo­ści (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w Kra­ko­wie z 30.09.2008 r., I ACa 720/08), niż kupu­jąc pro­duk­ty codzien­ne­go użyt­ku np. pro­duk­ty spo­żyw­cze.

Nie będzie nato­miast wpro­wa­dzać w błąd kon­su­men­ta uży­cie przez przed­się­bior­cę naśla­du­ją­ce­go ciast­ka nazwy „Delic-Pol”, w odnie­sie­niu do cia­stek ozna­cza­nych przez ory­gi­nal­ne­go pro­du­cen­ta nazwą „Deli­cje”. Podob­ne brzmie­nie fone­tycz­ne nazw dla cia­stek nie ozna­cza, że wpro­wa­dzi ono w błąd prze­cięt­ne­go kon­su­men­ta (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w Kato­wi­cach z 26.10.2007 r., V ACa 469/07).

Naśla­dow­nic­two nato­miast, żeby zosta­ło uzna­ne za czyn nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji, powin­no powo­do­wać, iż w oczach prze­cięt­ne­go kon­su­men­ta pro­dukt naśla­do­wa­ny oraz naśla­du­ją­cy będą toż­sa­me. Nastę­pu­je to wów­czas, gdy pro­dukt naśla­du­je ory­gi­nał z dużym nasi­le­niem, co może wpro­wa­dzić w błąd kon­su­men­ta. Nato­miast róż­ni­ce pomię­dzy tymi pro­duk­ta­mi są nie­do­strze­gal­ne. Jed­no­cze­śnie warun­kiem, bez któ­re­go nie nastą­pi ryzy­ko wpro­wa­dze­nia w błąd kon­su­men­ta, jest ist­nie­nie dane­go pro­duk­tu w świa­do­mo­ści kon­su­men­ta oraz moż­li­wość wyod­ręb­nie­nia go na ryn­ku jako osob­ną mar­kę. Błąd może zatem nastą­pić w związ­ku z uzna­niem przez kon­su­men­ta, że kupu­je on wcze­śniej mu zna­ny pro­dukt dane­go pro­du­cen­ta. Ponad­to błąd może pole­gać na przy­pi­sa­niu dane­go pro­duk­tu do sko­ja­rzo­ne­go pro­du­cen­ta, bez kono­ta­cji z kon­kret­nym pro­duk­tem tego pro­du­cen­ta. Nie­wol­ni­cze naśla­dow­nic­two obej­mu­je oba ww. przy­pad­ki błę­du.

Widocz­ne zatem jest, że warun­kiem przy­zna­nia ochro­ny pro­duk­to­wi ory­gi­nal­ne­mu w sto­sun­ku do pro­duk­tu naśla­du­ją­ce­go jest wpro­wa­dze­nie w błąd odbior­cy co do toż­sa­mo­ści pro­duk­tu lub pro­du­cen­ta. Cho­dzi o takie naśla­dow­nic­two, któ­re spo­wo­du­je, że prze­cięt­ny kon­su­ment nie będzie mógł odróż­nić tych pro­duk­tów i stwier­dzić, że pro­dukt naśla­du­ją­cy nie pocho­dzi od pro­du­cen­ta ory­gi­na­łu. Prze­cięt­nym kon­su­men­tem jest zaś kon­su­ment, któ­ry jest dosta­tecz­nie dobrze poin­for­mo­wa­ny, uważ­ny i ostroż­ny.

Oce­ny w tym zakre­sie doko­nu­je się z uwzględ­nie­niem czyn­ni­ków spo­łecz­nych, kul­tu­ro­wych, języ­ko­wych i przy­na­leż­no­ści dane­go kon­su­men­ta do szcze­gól­nej gru­py kon­su­men­tów, przez któ­rą rozu­mie się dają­cą się jed­no­znacz­nie ziden­ty­fi­ko­wać gru­pę kon­su­men­tów, szcze­gól­nie podat­ną na oddzia­ły­wa­nie prak­ty­ki ryn­ko­wej lub na pro­dukt, któ­re­go prak­ty­ka ryn­ko­wa doty­czy, ze wzglę­du na szcze­gól­ne cechy, takie jak wiek, nie­peł­no­spraw­ność fizycz­na lub umy­sło­wa (art. 2 pkt 8 usta­wy z 23.08.2007 r. o prze­ciw­dzia­ła­niu nie­uczci­wym prak­ty­kom ryn­ko­wym – dalej: „u.p.n.p.r.” (Dz.U. Nr 171, poz. 1206). Taki kon­su­ment jest uważ­ny i ostroż­ny oraz podej­mu­je decy­zje zaku­pu świa­do­mie, doko­nu­jąc wery­fi­ka­cji infor­ma­cji han­dlo­wych. Nato­miast stan­dard takie­go kon­su­men­ta nie obej­mu­je oso­by, któ­ra jest dobrze poin­for­mo­wa­na lub jest spe­cja­li­stą z danej dzie­dzi­ny pro­duk­tów.

Nie moż­na tak­że uznać, że prze­cięt­ny kon­su­ment będzie podej­mo­wał dodat­ko­we wysił­ki w celu zba­da­nia wła­ści­wo­ści i prze­ka­zów han­dlo­wych doty­czą­cych pro­duk­tów. Kry­te­rium prze­cięt­ne­go kon­su­men­ta ma być zatem swo­istym wyznacz­ni­kiem, czy został­by on wpro­wa­dzo­ny w błąd w przy­pad­ku okre­ślo­ne­go rodza­ju naśla­dow­nic­twa. Orzecz­nic­two wska­zu­je jed­nak, że wyczer­pu­ją­ce i wyraź­ne ozna­cze­nie pro­du­cen­ta na opa­ko­wa­niu towa­ru oraz trwa­łe umiesz­cze­nie zna­ku towa­ro­we­go bez­po­śred­nio na pro­duk­cie wpro­wa­dza­nym do obro­tu wyłą­czy jed­nak moż­li­wość wywo­ła­nia błę­du zarów­no co do toż­sa­mo­ści pro­du­cen­ta, jak i pro­duk­tu (wyr. SN z dnia 11 lip­ca 2002 r. (I CKN 1319/00).

Nale­ży jesz­cze zauwa­żyć, ż przed­mio­tem nie­wol­ni­cze­go naśla­dow­nic­twa może być tyl­ko pro­dukt, któ­ry może być wyko­ny­wa­ny przy pomo­cy tech­nicz­nych środ­ków repro­duk­cji. Cho­dzi zatem o wyko­rzy­sta­nie takie­go rodza­ju tech­no­lo­gii, dzię­ki któ­rej pro­duk­ty naśla­du­ją­ce mogą kon­ku­ro­wać z pro­duk­ta­mi ory­gi­nal­ny­mi. W ten spo­sób ręcz­ne repro­du­ko­wa­nie pro­duk­tów, z uwa­gi na cza­so­chłon­ność oraz kosz­ty co do zasa­dy wyklu­cza moż­li­wość kon­ku­ro­wa­nia z ory­gi­na­łem.

W dok­try­nie (m.in. Sro­czyń­ski, Mio­du­szew­ski) wska­zu­je się, że przy­kła­dem nie­wol­ni­cze­go naśla­dow­nic­twa może być np. pro­du­ko­wa­nie zegar­ków iden­tycz­nych w sto­sun­ku do pro­du­ko­wa­nych przez zna­ne­go szwaj­car­skie­go pro­du­cen­ta, któ­re nie zawie­ra­ją ozna­cze­nia pro­du­cen­ta lub je zawie­ra­ją, przy czym zawie­ra­ją infor­ma­cję, że pro­dukt nie jest ory­gi­nal­ny, gdyż np. został wypro­du­ko­wa­ny w Chi­nach. Nale­ży się zgo­dzić z poglą­dem, że obie sytu­acje, zarów­no ozna­cze­nie mar­ką, jak też brak ozna­cze­nia, może powo­do­wać wpro­wa­dze­nie w błąd kon­su­men­ta. Wpro­wa­dzać w błąd może bowiem fakt, że infor­ma­cja o innym pocho­dze­niu jest sła­bo widocz­na dla kon­su­men­ta, tak­że podej­mu­je on decy­zje o zaku­pie w prze­ko­na­niu, że pro­dukt pocho­dzi od inne­go pro­du­cen­ta (np. w przy­pad­ku oma­wia­ne­go zegar­ka, mały napis dys­kret­ny napis „Made in Chi­na”).

Nato­miast nie sta­no­wi czy­nu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji naśla­do­wa­nie cech funk­cjo­nal­nych pro­duk­tu, w szcze­gól­no­ści budo­wy, kon­struk­cji i for­my zapew­nia­ją­cej jego uży­tecz­ność. Jeże­li naśla­do­wa­nie cech funk­cjo­nal­nych goto­we­go pro­duk­tu wyma­ga uwzględ­nie­nia jego cha­rak­te­ry­stycz­nej for­my, co może wpro­wa­dzić klien­tów w błąd co do toż­sa­mo­ści pro­du­cen­ta lub pro­duk­tu, naśla­dow­ca jest zobo­wią­za­ny odpo­wied­nio ozna­czyć pro­dukt.

Zatem uzna­nie naśla­dow­nic­twa za czyn nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji nie może słu­żyć do nie­uza­sad­nio­ne­go chro­nie­nia mono­po­lu na okre­ślo­ne roz­wią­za­nia tech­nicz­ne nale­żą­ce do wie­dzy powszech­nej. Ochro­na przed nie­wol­ni­czym naśla­dow­nic­twem spro­wa­dza się do zapo­bie­ga­nia przed korzy­sta­niem przez inne­go przed­się­bior­cę z nakła­dów oraz reno­my pro­duk­tów inne­go przed­się­bior­cy. W związ­ku z powyż­szym takie naśla­dow­nic­two, któ­re nie ma cha­rak­te­ry nie­wol­ni­cze­go, tj. nie odwzo­ro­wu­je nie­mal­że wszyst­kich cech dane­go pro­duk­tu, lecz odtwa­rza tyl­ko nie­któ­re ele­men­ty roz­wią­za­nia zasto­so­wa­ne­go w innym pro­duk­cie nie pozwa­la stwier­dzić, iż doszło do popeł­nie­nia czy­nu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji. Odmien­ne gaba­ry­ty wyro­bów, róż­ni­ce w zasto­so­wa­nych mate­ria­łach i spo­so­bie moco­wa­nia, a tak­że inne opa­ko­wa­nia pro­duk­tów z wyraź­nym ozna­cze­niem pro­du­cen­ta spo­wo­du­ją oce­nę, iż jest to naśla­dow­nic­two dozwo­lo­ne przez usta­wę o zwal­cza­niu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji (por. wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go we Wro­cła­wiu z 14.09.2006 r., I ACa 784/06).

Imi­ta­cja osią­gnięć, któ­re sta­ły się już czę­ścią wie­dzy powszech­nej, nie może być zakwa­li­fi­ko­wa­na jako czyn nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji i sta­no­wi jedy­nie dozwo­lo­ne dosto­so­wa­nie się przed­się­bior­cy do aktu­al­ne­go pozio­mu roz­wo­ju gospo­dar­cze­go (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w Pozna­niu z 25.09.2007 r., I ACa 618/07). Podob­nie pro­du­ko­wa­nie przez róż­nych przed­się­bior­ców np. cze­ko­la­do­wych zającz­ków, któ­re w związ­ku z odwo­ła­niem do zwie­rzę­cia, siłą rze­czy są wszyst­kie do sie­bie podob­ne, zatem to podo­bień­stwo nie będzie sta­no­wić nie­wol­ni­cze­go naśla­dow­nic­twa. Nie moż­na bowiem zawłasz­czać pew­nej idei, świę­ta lub zwy­cza­ju. Sama bowiem idea wpro­wa­dza­nia z oka­zji świąt wyro­bów cukier­ni­czych, któ­re nawią­zu­ją do sym­bo­li­ki dane­go świę­ta jest rów­nież uni­wer­sal­na i nie może być mono­po­li­zo­wa­na (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w Pozna­niu z 3.07.2008 r., I ACa 229/08).

War­to zauwa­żyć, że dopusz­czal­ność naśla­do­wa­nia cech funk­cjo­nal­nych pro­duk­tu w szcze­gól­no­ści budo­wy, kon­struk­cji i for­my zapew­nia­ją­cej jego uży­tecz­ność, ma istot­ne zna­cze­nie. Stwa­rza to bowiem moż­li­wość roz­wo­ju i sto­so­wa­nia nowych roz­wią­zań w pro­duk­tach innych przed­się­bior­ców. Inną spra­wą jest, czy takie dzia­ła­nie nie naru­sza praw wyni­ka­ją­cych np. z uzy­ska­ne­go paten­tu. Jed­nak­że, ist­nie­je moż­li­wość wyko­rzy­sty­wa­nia cech zewnętrz­nych dane­go pro­duk­tu, jeże­li wią­żą się one ze szcze­gól­nym zasto­so­wa­niem. Wobec cze­go moż­li­we jest pro­du­ko­wa­nie czę­ści zamien­nych do pro­duk­tów obec­nych na ryn­ku, któ­re pocho­dzą od inne­go przed­się­bior­cy.

Warun­kiem moż­li­wo­ści korzy­sta­nia z naśla­dow­nic­twa jest odpo­wied­nie ozna­cze­nie pro­duk­tu, w spo­sób nie­wpro­wa­dza­ją­cy w błąd kon­su­men­ta co do pro­du­cen­ta takie­go pro­duk­tu. Tak przy­ję­to w spra­wie pol­skie­go pro­du­cen­ta wytwa­rza­ją­ce­go kloc­ki kom­pa­ty­bil­ne z kloc­ka­mi Lego, któ­ry umiesz­czał na poje­dyn­czych ele­men­tach kloc­kach lite­rę „C”. Nato­miast pro­du­cent kloc­ków Lego umiesz­czał lite­rę „L” Sąd Naj­wyż­szy uznał, że kolo­ry­sty­ka opa­ko­wań kloc­ków znacz­nie się róż­ni­ła, a zatem ozna­cze­nia pol­skie­go wytwór­cy były czy­tel­ne. Sąd Naj­wyż­szy uznał, że wyczer­pu­ją­ce i wyraź­ne ozna­cze­nie pro­du­cen­ta na opa­ko­wa­niu towa­ru oraz trwa­łe umiesz­cze­nie zna­ku towa­ro­we­go bez­po­śred­nio na pro­duk­cie wpro­wa­dza­nym do obro­tu wyłą­cza moż­li­wość wywo­ła­nia błę­du zarów­no co do toż­sa­mo­ści pro­du­cen­ta, jak i pro­duk­tu (wyr. SN z 11 lip­ca 2002 r., I CKN 1319/00).

Ponad­to przy­kła­do­wo opi­so­we ozna­cze­nie “spi­ry­tus rek­ty­fi­ko­wa­ny”, któ­re wska­zu­je na rodzaj towa­ru i spo­sób jego pro­duk­cji nale­ży do dome­ny publicz­nej i może być uży­wa­ne przez innych przed­się­bior­ców jako ozna­cze­nie pro­duk­tu, nawet jeże­li sta­no­wi ele­ment zare­je­stro­wa­ne­go zna­ku towa­ro­we­go (wyr. Sądu Ape­la­cyj­ne­go w War­sza­wie z 21.05.2009 r., VI ACa 949/08).

Oce­na dzia­łań przed­się­bior­cy w każ­dym przy­pad­ku będzie nastę­po­wa­ła zgod­nie z art. 3 ust. 1 u.z.n.k., czy nie doszło do naru­sze­nia dobrych oby­cza­jów kupiec­kich. Doko­nu­jąc takiej oce­ny sąd może jed­nak uznać, że środ­ki ochro­ny praw­nej przed naśla­dow­nic­twem słu­żą jedy­nie do zwal­cze­nia kon­ku­ren­ta, a nie ochro­nie naru­szo­nych inte­re­sów. Tole­ro­wa­nie bowiem przez dłuż­szy czas naśla­dow­nic­twa wła­snych pro­duk­tów, a potem docho­dze­nie ochro­ny na pod­sta­wie art. 13 ust. 1 u.z.n.k. jedy­nie w celu ogra­ni­cze­nia zakre­su dzia­łal­no­ści kon­ku­ren­ta może nie uzy­skać takiej ochro­ny. Zatem w takich przy­pad­kach koniecz­ne jest podej­mo­wa­nie szyb­szych dzia­łań w celu wyeg­ze­kwo­wa­nia ochro­ny przed naśla­dow­nic­twem.

War­to zauwa­żyć, że nie­wol­ni­cze naśla­dow­nic­two z art. 13 ust. 1 u.z.n.k. może być rów­nież nie­uczci­wą prak­ty­ką ryn­ko­wą w rozu­mie­niu usta­wy o prze­ciw­dzia­ła­niu nie­uczci­wym prak­ty­kom ryn­ko­wym. Zgod­nie bowiem z art. 3 u.p.n.p.r. zaka­za­ne jest sto­so­wa­nie nie­uczci­wych prak­tyk ryn­ko­wych. Nato­miast prak­ty­ka ryn­ko­wa sto­so­wa­na przez przed­się­bior­ców wobec kon­su­men­tów jest nie­uczci­wa, jeże­li jest sprzecz­na z dobry­mi oby­cza­ja­mi i w istot­ny spo­sób znie­kształ­ca lub może znie­kształ­cić zacho­wa­nie ryn­ko­we prze­cięt­ne­go kon­su­men­ta przed zawar­ciem umo­wy doty­czą­cej pro­duk­tu, w trak­cie jej zawie­ra­nia lub po jej zawar­ciu (art. 4 ust. 1 u.p.n.p.r.).

Nale­ży zazna­czyć, że na pod­sta­wie innych ustaw może rów­nież nastą­pić kumu­la­cja środ­ków ochro­ny pro­duk­tu sta­no­wią­ce­go ory­gi­nał w sto­sun­ku do pro­duk­tu naśla­du­ją­ce­go. Zależ­nie od speł­nie­nia prze­sła­nek odręb­nych prze­pi­sów ochro­na może zostać przy­zna­na na pod­sta­wie ist­nie­ją­cych praw autor­skich lub praw wła­sno­ści prze­my­sło­wej np. pra­wa ochron­ne­go na znak towa­ro­wy.

Nale­ży bowiem zgo­dzić się ze sta­no­wi­skiem, że ochro­na kumu­la­tyw­na przy­słu­gu­je pod­mio­to­wi, jeże­li są speł­nio­ne prze­słan­ki ustaw odręb­nych (tak też: Sro­czyń­ski oraz Mio­du­szew­ski). Wska­zać nale­ży, za orze­cze­niem SN z 11.08.2004 r. (II CK 487/03), że zakaz nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji został sfor­mu­ło­wa­ny w celu eli­mi­na­cji wszel­kich dzia­łań, któ­re mogą w jaki­kol­wiek spo­sób powo­do­wać wpro­wa­dze­nie w błąd co do przed­się­bior­cy lub jego wyro­bu, rów­nież poprzez uży­wa­nie fał­szy­wych ozna­czeń, a tak­że poda­wa­nie innych danych. Powyż­sza ochro­na nie powin­na zastę­po­wać ochro­ny wyni­ka­ją­cej z prze­pi­sów regu­lu­ją­cych pra­wa bez­względ­ne (patent, znak towa­ro­wy itp.), czy też powo­do­wać powsta­nie ochro­ny wyni­ka­ją­cej z tych prze­pi­sów.


Powrót do Bazy wie­dzy

Masz pyta­nia lub wąt­pli­wo­ści?

Zadzwoń

801 50 10 50